FORTYFIKACJE.NET
Niezależne Forum i Portal miłośników Fortyfikacji i Wojska Polskiego

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Linia Mołotowa
Autor Wiadomość
von reuffen 
kapitan



Kraj:
Poland

Pomógł: 4 razy
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 416
Skąd: płn-wsch
Wysłany: 2006-09-30, 17:47   

Mołotow miedzy Osowcem a Szulborzem.
Na czerwono - to, co widziałem.
Na zielono - informacje z róznych źródeł + moje przypuszczenia niezweryfikowane z braku czasu.
Jeśli ktoś chce szczegóły, to zapraszam na maila.

północna linia mołotowa w polscea.zip
sorki, musiałem usunąć niepotrzebne części, bo był za duży:P
Pobierz Plik ściągnięto 273 raz(y) 494,7 KB

Ostatnio zmieniony przez Skoczek 2006-10-28, 19:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Kaks 
kapitan



Kraj:
Poland

Pomógł: 4 razy
Dołączył: 09 Lip 2005
Posty: 451
Skąd: Ciechanów
Wysłany: 2006-10-28, 17:04   

Znalazłem na stronie:
http://rkkaww2.armchairge...s/lines1941.htm

ciekawe zestawienie informacji o Rejonach Umocnionych.

Warto zobaczyć
 
     
von reuffen 
kapitan



Kraj:
Poland

Pomógł: 4 razy
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 416
Skąd: płn-wsch
Wysłany: 2006-10-28, 17:10   

Liczby porażające...
600 schronów na 60 km odcinka = obiekt co 100 m :shock:
Chyba, że liczyli z ziemiankami, kuchniami i klopami.

Inna sprawa, że wiele jest mniej licznych.
 
     
Skoczek 
Moderator



Kraj:
Poland

Pomógł: 6 razy
Dołączył: 19 Cze 2005
Posty: 1381
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-10-28, 19:39   

plany wielkie - wykonanie już mniej liczne - a jakość fatalna :roll:
_________________
Gość, witam Cię na Forum "Gorączka Fortyfikacji" Pacem huc fertis an arma?
Myślą przewodnią - Polska szkoła fortyfikacyjna. Zapraszam na stronę główną: http://www.fortyfikacje.net/ i Portal tematyczny.
 
     
von reuffen 
kapitan



Kraj:
Poland

Pomógł: 4 razy
Dołączył: 25 Wrz 2006
Posty: 416
Skąd: płn-wsch
Wysłany: 2006-10-28, 22:19   

Wykonanie słabe i za blisko granicy, ale same schrony nie sa prymitywne, za to silnie uzbrojone i dobrze rozlokowane w terenie. Mam do nich szacunek :)
 
     
Schliemann 
Expert



Kraj:
Vatican

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 25 Paź 2005
Posty: 630
Skąd: z podziemi...
Wysłany: 2006-10-29, 11:34   

Fortyfikacje na nowych granicach ZSRR to miał być najnowocześniejszy system obronny II wojny (drugi taki to Atlantikwall).

Nie ma co marudzić na wykonanie. Wiadomo, że ZSRR odziedziczyło potworną nędzę ostatnich lat carskiej Rosji, wiemy jak zrujnowały kraj wojny 1914-20 - najpierw w obronie - a potem szeroka ekspansja czerwonej rewolucji. Wiadomo też, jak funkcjonował system stalinowski.

Mimo tego wszystkiego Rosjanie potrafili zgromadzić gigantyczne siły i środki na rozbudowę własnej potęgi militarnej. Rosjanie umieli na dodatek dość umiejętnie rozdysponować posiadane zasoby na rozwój poszczególnych rodzajów broni. Władze radzieckie nie popełniły błędu Francuzów, Belgów, Czechów (czy po części i Niemców) - kierujących gigantyczne środki na rozbudowę stałych linii fortyfikacyjnych, które w wojnie okazały mizerne usługi. Tymczasem Rosjanie rozwijali równolegle inne rodzaje broni - szczególnie eksperymentowali z czołgami. W efekcie tego na początku lat 40 mieli najsilniejszą i najnowcześniejszą broń pancerną świata. Do tego doskonałe samoloty JAK i MIG (których nie umiano wykorzystać), a potem jedyne w swym rodzaju lotnictwo szturmowe. Wynikało to z ekspansywnej "rewolucyjnej" polityki ZSRR - bo na schronach - do Warszawy, Berlina i Paryża "płomienia rewolucji" nie udało by się zanieść ;)
Gdyby Rosjanie zrobili sobie lepszej jakości fortyfikacje, gdyby masowo produkowali uzbrojenie i kopuły pancerne dla schronów zamiast uzbrojenia, wież i pancerzy czołgowych do T-34, KW-1 czy BT-7... to mogliby przegrać tą wojnę! Fortyfikacje, tak czy inaczej, zostałyby w pierwszym etapie wojny przełamane i zniszczone - trudniej i z większą daniną krwi - ale jednak. Nie wytrzymała nawet Linia Maginot'a - więc i one by padły. A wówczas co by pozostało? Ogłupiałe i źle dowodzone masy żołnierskie z bronią ręczną? Tak jak u nas w 1939 r.?

Nie przeceniajmy więc roli i znaczenia radzieckich umocnień. Znawcy tematu podkreślają, że tzw. "Linia Mołotowa" nie miała być jakimś kompleksowym systemem obronnym na wzór Linii Maginot'a, FF OWB czy nawet pomniejszych systemów jak Pommernstellung. Tomasz Wesołowski pisze wręcz: "analiza źródeł wykazuje bezsprzecznie, iż w sowieckich planach operacyjnych wznoszone wzdłuż granic zachodnich poszczególne rejony umocnione nie miały tworzyć zwartej linii, a tym samym nie mogły być traktowane jako pozycja ciągła w skali strategicznej. Podporządkowane dowództwom poszczególnych okręgów wojskowych rejony umocnione miały wykonywać zadania wspomagające działania związków operacyjnych i taktycznych [...] frontów."

Skąd się wzięła koncepcja radzieckiego rejonu umocnionego? Część badaczy wywodzi je jeszcze z czasów wojenno-rewolucyjnych, gdy "wędrujące" po wielkich przestrzeniach Rosji armie niemieckie, czerwonych i białych organizowały rejony obronno-mobilizacyjne zabezpieczane fortyfikacjami polowymi. Podobne punkty obronne masowo rozbudowywano podczas I-wojny także w innych armiach. Za ojca radzieckiego systemu rejonów umocnionych uważa się byłego gen. Fiodora Golenkina - który już w latach 20 zebrał wojenno-rewolucyjne doświadczenia i zaproponował osłonięcie kluczowych rejonów mobilizacyjnych fortyfikacjami.
Należy też zauważyć, że głównodowodzący (zarówno Tuchaczewski jak i Żukow) perspektywicznie przewidywali, że na skutek rozwoju nowych rodzajów wojsk (lotnictwo i broń pancerna) - wielkie masy piechoty będą miały w nowej wojnie bardzo ograniczoną mobilność. Stąd należało maksymalnie ograniczyć siły przeznaczone do bezpośredniej osłony granic - bo i tak były narażone na ciężkie straty - a zwiększyć siły manewrowe na zapleczu, skąd można wyprowadzać skuteczne kontrnatarcia.
Ten sam argument powodował też nacisk na budowę umocnień nie o charakterze linearnego "łańcuszka" (jak to np. robili z kilkoma wyjątkami Niemcy do 1938), ale obrony punktowej rozbudowanej w głąb obszaru operacyjnego.
Tak przygotowane umocnienia miały być podstawą wyjściową do działań wojennych poszczególnych frontów. W pierwszej fazie funkcjonowały jako osłona na czas powszechnej mobilizacji (dlatego tak blisko granicy!). Druga faza zależała od tego, kto pierwszy rozpocznie wojnę. Jeśli ZSRR (źródła mówią o planach na 1942 r.) to fortyfikacje były pomyślane jako podstawa wyjściowa do natarcia na terytorium przeciwnika. Gdyby jednak wojnę rozpoczęły faszystowskie Niemcy, to umocnienia miały służyć jako "tarcze" - a przeciwnik wchodzący klinami pomiędzy poszczególne RU byłby kontratakowany najskuteczniejszym manewrem - potężnym uderzeniem ze skrzydeł.
Nie bardzo się to ostatnie założenie udało w pierwszej fazie WWO. Przyczyny były dwie - przede wszystkim fatalne dowodzenie niedoświadczonej kadry radzieckich wojsk lądowych (po czystkach stalinowskich), a po części także na skutek zbyt późnego rozpoczęcia i w efekcie niedokończenia nowych RU na granicy zachodniej.

Patrząc na rozległość i założenia taktyczno-operacyjne, fortyfikacje na zachodniej granicy ZSRR można porównywać z polską "polówką" z 1939 r. (nie powiązane grupy umocnień w poszczególnych pasach armijnych) czy z zaporowo-mobilizacyjnymi nadgranicznymi niemieckimi fortyfikacjami Grenzwacht'u 1938-39 r. (np. Pozycja Gardejska. Pilska czy najsilniejsza Olsztynecka). W obu przypadkach porównanie wypada miażdżąco na korzyść Rosjan. Polskie umocnienia nie miały praktycznie żadnej głębokości - tylko w niektórych przypadkach miały posiadać drugą - bardzo oddaloną - linię obrony (Modlin, Pomorze, Poznań, Łódź). Szczególną bolączką był brak wyposażenia socjalnego i opancerzenia. Mobilizacyjno-zaczepne fortyfikacje na wschodzie III Rzeszy są jeszcze gorszej jakości. W większości nie posiadają praktycznie żadnej odporności przeciw artylerii, są bardzo rzadziutkim łańcuszkiem nie powiązanych ogniowo obiektów (głębokość obrony dają starsze - oddalone umocnienia). Oba systemy (polski czy niemiecki) były słabo przygotowane do obrony przeciw broni pancernej. Głównie miały to być karabiny ppanc. (plus "rodzynki" np. w pasie Armii Kraków czy Pozycja Olsztynecka z zaporowymi schronami dla ppanc. 37 mm).

Chyba nie jest przypadkiem, że ostatnie umocnienia budowane w tej wojnie - czyli "makietowy" niemiecki Atlantikwall (czy skromniejsza OKH-Stellung), bardzo przypominały rozwiązania rejonów umocnionych...

Cytat:
Liczby porażające...
600 schronów na 60 km odcinka = obiekt co 100 m
Chyba, że liczyli z ziemiankami, kuchniami i klopami.


Raczej nie. Patrząc na liczby ogólne nie doliczono tu chyba nawet DZOT-ów. Z drugiej strony ilość zaplanowanych schronów powiększa głębokość obrony - w tym przypadku 5-6 km (czasem więcej). Schrony te należy więc rozdzielić conajmniej na trzy linie i wówczas średnia spadnie na obiekt co 300 m. W pasie przesłaniania małe schrony okopowe dla ckm (a'la nasze "Myszy"), na linii głównej pełny "asortyment" obiektów i w pasie tyłowym także - plus schrony dowodzenia.
Trzeba zauważyć, że Rosjanie mocno "skompresowali" swe linie obronne - odwrotnie niż u Niemców czy Polaków, gdzie kolejne pasy obronne były oddalone o dziesiątki kilometrów i nie "współpracowały" ze sobą. W efekcie tego wojska polskie i niemieckie były najczęściej rozbijane przez lotnictwo i kliny pancerne w czasie mozolnego przemieszczenia się na tyłową linię obrony.

Cytat:
dobrze rozlokowane w terenie


Z tym to bym akurat polemizował. Fakt, wygląda to zwykle bardzo malowniczo i daje szerokie pola ostrzału. Ale każdy kij ma dwa końce - takie fortyfikacje łatwo rozpoznać w terenie, a potem bezkarnie ostrzeliwać ciężką artylerią z dużej odległości. Brakuje też często elementu zaskoczenia przeciwnika. Największa bolączka - brak dobrze schowanych schronów biernych dla piechoty...
_________________
Nigdy nie wdawaj się w spór z idiotami, postronni mogą nie zauważyć różnicy...
Ostatnio zmieniony przez Schliemann 2006-10-30, 22:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Shiman 
starszy sierżant


Kraj:
Belarus

Dołączył: 02 Maj 2006
Posty: 79
Skąd: UR
Wysłany: 2006-10-30, 11:38   

Schliemann napisał/a:
Z tym to bym akurat polemizował. Fakt, wygląda to zwykle bardzo malowniczo i daje szerokie pola ostrzału. Ale każdy kij ma dwa końce - takie fortyfikacje łatwo rozpoznać w terenie, a potem bezkarnie ostrzeliwać ciężką artylerią z dużej odległości.


Pozwole sobie na krotka polemike. Zgadze sie ze duza czesc schronow polozona jest baaardzo malowniczo. Ale nie jest to cechy wylacznie fortyfikacji rosyjskich. Podobnie mamy i do czynenia z fortyfikacja polska (np. Wegierska gora czy Slask) i innych panstw.
Nie mozemy takze zapomniec, ze jest to tez sytuacja wspolczesna.
Analizujac mapy sprzed II WW oraz ksiazki instruktazowe niemieckie czy rosyjskie, okazuje sie (w przypadku np. Rawsko-Ruskiego czy Przemyskiego UR), ze nie do konca tak malowniczo bylo. Czesto obiekty umiejscawiano na skraju lasu czy we wsi (imitowaly normalne budynki mieszkalne). W terenie bardziej gorzystym (chociazby na Gorajach) DOT-y zostaly wbudowane w zbocza, tak ze nawet ich gorne krawedzie (stropu) nie wystaja na kolejny taras wzgorza. Podobnie postepowali wbudowujac je z starsze forty austriackie w Przemyslu. Do tego dochodzi jeszcze maskowanie...

Oprocz swojej rol propagandowej cala tzw "Linia Molotowa" miala pelnic oczywiscie role bojowa. Mysle wiec, ze rosjana zalezalo na tym aby najbardziej jak jest to tylko mozliwe zamaskowac DOT-y a nie zostawiac tylko gorek z bialym betonem widocznym dzis z bardzo daleka.

Pozdrawiam
_________________
Szukajcie a znajdziecie......
 
     
Schliemann 
Expert



Kraj:
Vatican

Pomógł: 25 razy
Dołączył: 25 Paź 2005
Posty: 630
Skąd: z podziemi...
Wysłany: 2006-10-30, 22:06   

Oj, nie miałem zamiaru potępiać w czambuł rozplanowania wszystkich radzieckich umocnień. "Zwykle" nie oznacza zawsze. To była tylko mała polemika z obligatoryjnym "dobrym rozlokowaniem w terenie". Wcześniejsze opinie i wysoka ocena jako całości pozostają w mocy ).11

Trzeba zauważyć, że w przypadku terenów nizinnych Rosjanie ze szczególnym upodobaniem fortyfikowali pasma większych wzgórz. Robili to często "na oczach" niemieckich posterunków Grenzwacht'u. Zastrzegam, że nie widziałem osobiście roztoczańskich ani podkarpackich odcinków LM - tam było zapewne łatwiej się ukrywać.
Trzeba przyznać, że w przypadku schronów "made in USSR" niebezpieczeństwo bezpośredniego ostrzału zredukowano także poprzez zastosowanie w większości przypadków schronów ogni bocznych. Wówczas artyleria (czołgi) przeciwnika musiała wejść w międzypola punktów oporu (gdzie mogła być ostrzeliwana przez sąsiadujące grupy umocnień).
Jednak lokowanie obiektów na krawędzi lasów to duży błąd taktyczny. Wie to każdy dowódca drużyny piechoty - mowy nie ma o zajmowaniu takiej pozycji. Dlaczego? Odpowiedź dadzą artylerzyści - dla nich to idealny punkt celowania ).1

Takie "górkowe" praktyki stosowali i owszem Niemcy podczas budowy niektórych odcinków "Westwall" - efekt odstraszający okazał się bardzo skuteczny. W przypadku FF OWB (czy Góry Wisielczej) schrony odcinka centralnego faktycznie rozlokowano na garbie terenowym - ale ich środki ogniowe zostały skupione w niewielkich kopułach pancernych (lub kopułach pogrążonych lub półpogrążonych). Historia dowiodła, że i ten pomysł okazał się kiepski.
Polscy fortyfikatorzy postępowali podobnie, gdy chcieli mieć szerokie pola ostrzału na wprost. Raczej unikano szczytów - Węgierska Górka to akurat przykład umiejętnego ukrycia schronów na zboczach wąwozu - żaden ze schronów nie został wystawiony na krawędzie wzniesień - na bezpośredni ogień artylerii.

Rosjanie kopułami w fortyfikacji się zbytnio nie interesowali (i okazało się że mieli rację) - pożyczali sobie "nasze" - głównie dla rozpoznania i obrony bezpośredniej. Do zasadniczego ognia na wprost woleli swoje "blokhauzy". Jeśli miałbym już wybierać, to wolałbym nie walczyć w takim obiekcie umieszczonym na odsłoniętym zboczu. Zdecydowanie wybieram dwustronną kaponierkę z obroną ppanc. (i najlepiej z kopułą). A wy?
_________________
Nigdy nie wdawaj się w spór z idiotami, postronni mogą nie zauważyć różnicy...
 
 
     
Shiman 
starszy sierżant


Kraj:
Belarus

Dołączył: 02 Maj 2006
Posty: 79
Skąd: UR
Wysłany: 2006-10-31, 08:35   

Nic dodac nic ujac...... tylko POGRATULOWAC!!!! :mrgreen:

A ja wybralbym schowany w ziemie, nie narazony na ostrzal obiekt obserwacyjno-dowodzenia. Sa tak male, ze nawet dzis latwo przejsc obok i nie zauwazyc.... a Ty mozesz widziec wszystkich :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
_________________
Szukajcie a znajdziecie......
 
     
Kaks 
kapitan



Kraj:
Poland

Pomógł: 4 razy
Dołączył: 09 Lip 2005
Posty: 451
Skąd: Ciechanów
Wysłany: 2007-11-16, 10:37   

Linia Mołotowa może się przyda ??? :/

Rezultatem sowieckiej agresji na Polskę było przesunięcie granic Związku Radzieckiego na zachód. Musiała zostać zmieniona koncepcja obrony terytorium, tym bardziej, że Stalin planował wojnę z Niemcami. Dotychczasowy system działań obronnych opierał się na tzw. Linii Stalina. Był to pas fortyfikacji ciągnący się wzdłuż poprzednich granic, od Karelii do Morza Czarnego. Ze względu na długość tej granicy system opierał się na oddzielonych od siebie rejonach umocnionych, osłaniających główne kierunki operacyjne. Pomiędzy nimi znajdowały się duże nieumocnione tereny. Do prac projektowych nad umocnieniem nowej granicy przystąpiono już w październiku 1939.


Założenia fortyfikacji
Stalin wybrał koncepcję budowy umocnień bezpośrednio w pasie granicznym, z wykorzystaniem przeszkód naturalnych (w szczególności rzeki Bug). Odrzucona koncepcja, promowana przez szefa Sztabu Generalnego marszałka Szaposznikowa, przewidywała budowę umocnień w odległości kilkudziesięciu kilometrów od granicy, co utrudniłoby Niemcom obserwację prac i pozwoliło stworzyć głębokie, umocnione przedpole. W trakcie budowy kilkakrotnie zmieniały się koncepcje założeń operacyjnych Armii Czerwonej. Powodowało to korekty przebiegu linii umocnień i zmiany nasilenia prac na poszczególnych odcinkach. Ostatecznie linia żelbetowych i pancernych fortyfikacji stałych uzupełnionych o fortyfikacje polowe miała ciągnąć się od Bałtyku w okolicach Połągi na Litwie, aż za Przemyśl na południu.

Założenia umocnień opierały się na Rejonach Umocnionych (RU po rosyjsku UR czyli Ukrieplionnyj Rajon) obejmujących front o długości 80 do 100 km. Takich RU było 13. Pierwszą linią obrony RU były umocnienia polowe nazywane pasem przesłaniania. W odległości od kilku do kilkunastu kilometrów w głąb, znajdowały się tzw. węzły obrony składające się z sieci schronów bojowych przeznaczonych dla artylerii i karabinów maszynowych. W RU znajdowało się 3 do 5 węzłów obrony obsadzonych w założeniu przez batalion załogi stałej każdy. Takie batalionowe węzły obrony miały być podstawą działań wojennych. Posiadały naokoło system przeszkód przeciwpiechotnych i zapór przeciwpancernych. W węźle obrony znajdowało się 3 do 5 kompanijnych punktów oporu składających się z kilku, blisko siebie położonych i osłaniających się nawzajem schronów bojowych.

Rejony Umocnione Linii Mołotowa
Telszewski Rejon Umocniony
Szawelski Rejon Umocniony
Kowieński Rejon Umocniony
Olicki Rejon Umocniony
Grodzieński Rejon Umocniony
Osowiecki Rejon Umocniony
Zambrowski Rejon Umocniony
Brzeski Rejon Umocniony
Kowelski Rejon Umocniony
Włodzimiersko-Wołyński Rejon Umocniony
Strumiłowski Rejon Umocniony
Rawsko-Ruski Rejon Umocniony
Przemyski Rejon Umocniony

Budowa
Linia Mołotowa Zambrowski RUPrace budowlane rozpoczęły się wczesnym latem 1940, jeszcze przed ostatecznym zatwierdzeniem planów. Decyzję przyspieszyła komplikacja stosunków międzynarodowych spowodowana nieoczekiwanie szybkim upadkiem Francji i zajęciem państw bałtyckich przez ZSRR. Zakres przewidywanych robót wymagał zgromadzenia ogromnych zasobów ludzkich i materiałowych. Jeszcze w styczniu 1940 zaczęto prowadzić nabór robotników do specjalistycznych prac. Jednak główną siłą roboczą byli żołnierze, sformowani w okryte złą sławą bataliony budowlane. Wcielano do nich osoby niepewne politycznie oraz żołnierzy ukaranych dyscyplinarnie. Wiosną 1941 pracowało przy budowie umocnień ok. 140 000 żołnierzy i prawie 18 000 cywilnych specjalistów. W maju liczbę pracujących jeszcze zwiększono. Do pracy zmuszano również tysiące mieszkających w okolicy budów osób. Ogrom wykonanej pracy oddaje sporządzona później przez Niemców inwentaryzacja. Zidentyfikowali oni ok. 1900 obiektów. W tym: 542 schrony dla broni maszynowej, 460 schronów obrony przeciwpancernej, 68 schronów artylerii fortecznej i 43 schrony dowodzenia. Naliczono również ok. 800 obiektów w budowie. Założenia były o wiele większe. Brak czasu oraz sowiecka organizacja pracy uniemożliwiły ich zrealizowanie. Budowę opóźniały ciągłe braki w dostawie materiałów i niewystarczająca ilość środków technicznych. Dokonywane przez Sztab Generalny i ludowego komisarza obrony inspekcje wykazywały słabą dyscyplinę pracy, lekceważenie planów, nadużycia i samowolę. Uzbrajanie wybudowanych już schronów szło bardzo opornie. Częste były kradzieże i przypadki dewastacji umocnień przez żołnierzy i miejscową ludność. Do systemu umocnień włączono polskie fortyfikacje wybudowane na pozycjach SGO "Narew". Pełną wartość bojową system umocnień stałych i polowych Linii Mołotowa miał osiągnąć planowo wiosną 1942. Plany te były nierealne i oparte na zafałszowanej sprawozdawczości. W maju 1941 starano się przyspieszyć znacznie prace budowlane i uzbrajanie gotowych schronów. Część uzbrojenia przenoszono z Linii Stalina. Decyzję Stalina aby przenieść uzbrojenie z drugorzędnych odcinków starej linii wykonano tak gorliwie, że doprowadziło to do ogołocenia sporej części jej umocnień. Zdemontowaną broń składowano w magazynach, a fortyfikacje w dużej części zostały zdewastowane i stały się nieprzydatne do obrony. Pomimo gorączkowych prac w czerwcu, stan Linii Mołotowa przed 22 czerwca 1941 pozwalał na prowadzenie walk obronnych w oparciu o nią tylko w niektórych, odizolowanych punktach oporu.


Działania wojenne
Linia Mołotowa miała pomóc zatrzymać atak nieprzyjaciela na czas potrzebny do przeprowadzenia mobilizacji, a następnie miała służyć jako wsparcie działań zaczepnych własnych wojsk. Zadania te nie mogły być i nie zostały wypełnione. Atak niemiecki zaskoczył Sowietów. Wprawdzie służby wywiadowcze i informacyjne donosiły o nadzwyczajnej koncentracji niemieckich wojsk na granicy, ale rozkazy dotyczące postawienia w stan gotowości armii i obsadzenia stanowisk w schronach bojowych często docierały do oddziałów już po rozpoczęciu działań wojennych. Dodatkowe zamieszanie wprowadził fakt, że atak rozpoczął się w niedzielę. W poprzedzający ją sobotni wieczór kwitło życie towarzyskie i kulturalne, w miejscach obozowania oddziałów organizowano zabawy i pokazy filmów. Związane z tymi rozrywkami picie alkoholu spowodowało osłabienie zdolności bojowej żołnierzy. Na czas zdążono obsadzić tylko część schronów, niektóre obsadzano już pod ogniem nieprzyjaciela. Odizolowane punkty oporu nie powstrzymały szybkiego pochodu Niemców – zostały one najczęściej ominięte i pozostawione drugiej linii wojsk do likwidacji. Trwało to aż do 29 czerwca. Brak pośpiechu ze strony Niemców wynikał z zamiaru wyłapania lub zlikwidowania wszystkich niedobitków i chęci minimalizacji strat własnych.


Typy budowli
Głównym elementem fortyfikacji Linii Mołotowa były schrony bojowe tzw. DOT (dołgowriemiennaja ogniewaja toczka). Klasyfikowano je według sposobu prowadzenia ognia. Te, które prowadziły ogień frontalny (czołowy), wg sowieckiej terminologii nazywano kazamatami (kaziemat). Obiekty prowadzące ogień flankujący (boczny) to kaponiery (kaponir) i półkaponiery (połukaponir), w zależności od tego, czy prowadziły ostrzał dwóch czy jednej strony. Obiekty prowadzące ogień okrężny to blokhauzy (błokgauz), występujące bardzo rzadko. Część schronów przeznaczona była na stanowiska dowodzenia i obserwacyjne. Kolejnym kryterium klasyfikacyjnym był rodzaj środków ogniowych posiadanych przez schron. Tu wyróżniano: obiekty artyleryjskie, obiekty uzbrojone w broń maszynową oraz schrony obrony przeciwpancernej, posiadające armaty przeciwpancerne i broń maszynową. Zgodnie z powyższym nazwa schronu bojowego brzmiała: półkaponiera artyleryjska (artillerijskij połukaponir) lub kazamata broni maszynowej (pulemiotnyj kaziemat) czy kaponiera przeciwpancerna (artillerijsko-pulemiotnyj kaponir). Terminologia ta odbiega od przyjętej w Polsce. Nazwy kazamata czy kaponiera mają tu inne, związane z twierdzami fortowymi, znaczenie.

Schrony budowane były z żelbetu. Sowiecka norma wytrzymałości na ściskanie wynosiła 550 kG/cm2 po ok. miesiącu twardnienia. Ściany wewnętrzne były budowane ze słabszego żelbetu (400 kG/2). Normy te były podobne do obowiązujących w innych krajach. Jednak pośpiech przy budowie oraz bałagan organizacyjny powodowały nieprzestrzeganie norm technicznych. Z zewnątrz schrony zabezpieczane były kamiennymi warstwami rozpryskowymi. Miały one powodować wybuchy pocisków artyleryjskich zanim te uderzą w schron, co osłabiać miało energię eksplozji.

Uzbrojenie
Linia Mołotowa stała się okazją do próby wprowadzenia w praktyce nowych, opracowanych w końcu lat 30., koncepcji uzbrojenia umocnień stałych. Do tej pory zwracano uwagę głównie na szybkostrzelność i długotrwałość prowadzenia ognia. Uzbrojenie sowieckich schronów składało się w ponad 90% z broni maszynowej. Nowe środki uzbrojenia, głównie szybki rozwój broni pancernej, zmusiły projektantów do zmiany proporcji na rzecz artylerii i broni przeciwpancernej. Konieczne stało się również wzmocnienie opancerzenia oraz nabrała znaczenia jego hermetyczność.

Główne typy stanowisk ogniowych, w które miano wyposażyć Linię Mołotowa, to:

Stanowisko Ł-17, na którym instalowano armatę forteczną 76,2 mm wz. 1938/1939. Stanowisko to umieszczano głównie w półkaponierach artyleryjskich i czasem w kazamatach artyleryjskich. Najczęściej armaty montowano parami, co pozwalało na jednoczesne pokrycie ogniem całych pól ostrzału schronów. Obsługę działa stanowiło 5 żołnierzy. Taka sama armata jako L-11 instalowana była w czołgach średnich, również w słynnym T-34.
Stanowisko DOT-4, na którym instalowano armatę przeciwpancerną 45 mm wz. 1934. Stanowisko to przeznaczone było dla kaponier i półkaponier, rzadziej kazamat, przeciwpancernych. W kaponierach umieszczano dwa stanowiska po przeciwległych stronach. W niektórych kazamatach możliwe było zainstalowanie nawet 3 stanowisk. Oprócz armaty we wspólnym pancerzu stanowiska znajdował się, sprzężony z nią, ciężki karabin maszynowy wz. 1939 DS. Kompletne stanowisko miało masę 2364 kg.

Stanowisko NPS-3, na którym instalowano ciężki karabin maszynowy Maxim wz. 1910/30. Ze względu na wodny system chłodzenia lufy, stanowisko oprócz typowego opancerzenia, musiało posiadać system doprowadzania zimnej wody do chłodnic i usuwania wrzątku.
Ręczne karabiny maszynowe wz. 1929 DT i wz. 1927 DP, tzw. Diegtiariewy. DT to karabin identyczny z czołgowym. Stosowany był pomocniczo we wszystkich rodzajach schronów, głównie do osłony zapola oraz w strzelnicach obrony wewnętrznej. DP, czyli karabin piechoty, nie był montowany w strzelnicach, ale stanowił dodatkowe uzbrojenie wypadowe.
Oczywiście według tych założeń udało się uzbroić tylko niewielką część schronów. Sowiecki przemysł zbrojeniowy nie był w stanie wyprodukować tak wielkiej ilości sprzętu w krótkim czasie. W pośpiechu przenoszono stare uzbrojenie z Linii Stalina. Sprzęt ten był najczęściej przestarzały i nie nadawał się do montowania w nowoczesnych pancerzach artyleryjskich Linii Mołotowa. Wiosną 1941 zdecydowano się montować w sposób prowizoryczny (na drewnianych podstawach) sprzęt polowy pozostający w magazynach przygranicznych okręgów wojskowych.


Wewnętrzna budowa schronów
Pomimo różnorodności odmian schronów, można wyodrębnić wspólne cechy rozmieszczenia znajdujących się w nich pomieszczeń. Zabezpieczeniem wejścia była przelotnia ze znajdującą się w ścianie tylnej szczeliną detonacyjną, służącą do odprowadzenia fali uderzeniowej wybuchających pocisków. Przelotnia i szczeliny detonacyjne zamykane były kratami. Wejście do schronu stanowiły pancerne drzwi. Za nimi znajdował się przedsionek, będący jednocześnie śluzą gazową. Obok przedsionka najczęściej znajdowały się dwa pomieszczenia. Jedno z nich pełniło rolę sanitariatu. Drugie prowadziło do wyjścia awaryjnego. Dodatkowo w obu znajdowały się strzelnice obrony wewnętrznej. Centralnie położony był następny przedsionek. Jeżeli schron miał więcej niż jedną kondygnację, to znajdował się w nim właz zamknięty gazoszczelną pokrywą. W mniejszych schronach znajdowało się tu stanowisko dowodzenia ze środkami łączności i peryskopem. Z przedsionka przechodzącego w korytarz prowadziły gazoszczelne wejścia do pomieszczeń bojowych. Najczęściej w takim pomieszczeniu znajdowało się jedno stanowisko ogniowe. Dodatkowo jedno lub dwa małe pomieszczenia służyły za zaplecze. Znajdowały się w nich: miejsca wypoczynku, urządzenia wentylacyjne, maszynownia, studnia. W schronach wielopoziomowych za zaplecze służyła dolna kondygnacja. Amunicję przechowywano rozłożoną w różnych pomieszczeniach, najwięcej w izbie wypoczynku dla załogi. Schrony posiadały własne zasilanie w energię, instalację oświetleniową, system wentylacji powietrza, ogrzewanie, a większe również kanalizację. Przewidziany był zapas paliwa na 60 godzin pracy maszyn schronu bez zmniejszania mocy. Mniejsze obiekty były podłączane do sąsiednich schronów.

Materiał za http://pl.wikipedia.org/wiki/Linia_Mo%C5%82otowa
_________________
Dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i głupota ludzka. Co do tej pierwszej istnieją jeszcze wątpliwości" - Albert EINSTEIN
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fortyfikacje II Rzeczypospolitej 1918-1939